Greenovating Freedom – historia, która dojrzewała latami

Darowizna

Wesprzyj naszą misję

Każda darowizna pomaga realizować projekty na rzecz ochrony środowiska. Dołącz do grona wspierających!

Przekaż bezpieczną dotację

Greenovaitng Freedom

Są projekty, które dojrzewają długo – nie na papierze, nie w Excelu a kiełkują cicho w głowie i w sercu.
Poniższa historia to właśnie jeden z takich projektów i będę wdzięczny, jeśli poświęcisz mi kilka minut swojego czasu by jej wysłuchać. Nawet nie dla mnie – ale dla idei/wizji/koncepcji, którą pragnę w świecie zobaczyć i zakorzenić.

Nie potrafię wskazać jednego momentu, kiedy to się zaczęło. Czuję, że idea dorastała we mnie przez ponad trzy dekady, a może nawet od dzieciństwa (kiedy to marzyłem o byciu wynalazcą).
Nie jako plan na życie, raczej jako potrzeba. Przekonanie, że świat, w którym żyję, można – a nawet trzeba – projektować inaczej. Mądrzej. W zgodzie z tym, co naprawdę ważne.

Czy i Ty dostrzegasz, że coś w naszym świecie wymaga zmiany?
Coś się przesunęło i szala korzyści przechyla się bardzo w jedną stronę a zwykły człowiek – niezależnie od tego, jak ciężko pracuje – coraz częściej staje się tym, kto ma najmniej wpływu, a najwięcej do stracenia. Technologie, zamiast wspierać, często stają się narzędziem marketingu, oddalając się od realnych potrzeb, wpływając jednocześnie na polaryzację społeczeństwa i poczucie zagrożenia.

Tania energia, czysta woda i żywność, czy wreszcie własne miejsce – rzeczy, które powinny być podstawą godnego, normalnego życia, stają się dobrami premium. Wielu ludzi zostaje z poczuciem, że nie mają wyboru. Że nie mogą żyć inaczej. Że muszą się dostosować, nawet jeśli czują, że coś jest nie tak… To właśnie to uczucie wywołało we mnie wewnętrzny sprzeciw, który w końcu dał impuls do działania.
To nie jest chwilowa inspiracja, tylko wewnętrzny brak zgody na to, jak bardzo odkleiliśmy się od prostych wartości: niezależności, dostępności, równowagi. Bo jeśli coś działa tylko dla wybranych – to nie działa naprawdę. A jeśli da się żyć taniej, lepiej i w zgodzie z naturą – to trzeba o tym mówić. I trzeba to robić.

Działałem zawodowo, rozwijałem się, uczyłem – często w obszarach, które wtedy wydawały się nie mieć z tą ideą nic wspólnego. Ale dziś widzę, że każda z tych ścieżek była potrzebna. Wszystko prowadziło właśnie do tego miejsca. I w końcu przyszedł ten moment. Moment decyzji. Taki, którego nie można już dłużej odkładać. Taki, kiedy czujesz, że wszystko, co zebrałeś przez lata, powinno wreszcie zacząć pracować na coś większego. Że trzeba przestać tylko mówić. Trzeba zrobić pierwszy krok. Nadać formę. I co najważniejsze, zgromadzić wokół tej idei ludzi.

Innovative Green Technology Solutions Foundation

Dlatego właśnie z początkiem tego roku formalnie powstała Innovative Green Technology Solutions Foundation albo po prostu IGTSF. Fundacja, która zrodziła się z cichej intuicji, ewoluowała w konkretną potrzebę i wreszcie przekształciła się w jasną decyzję: czas działać.

Jedną z osób, bez których ten krok by się nie wydarzył, jest Alicja Kwaczyńska – wiceprezes IGTSF, ale przede wszystkim moja wieloletnia przyjaciółka. Poznaliśmy się ponad 20 lat temu na studiach i od tamtej pory nasze relacje – zawodowe i osobiste – rosły, dojrzewały i rozwijały się w rytmie życia. Każde z nas szło swoją drogą, ale zawsze z podobnym podejściem do świata. I w końcu te drogi połączyły się tu – we wspólnym projekcie.

Dziś, zakładając IGTSF, łączę dwie ścieżki: społeczną i zawodową i nie zamierzam wybierać jednej z nich. Na co dzień nadal pracuję w sektorze komercyjnym – doradzam firmom, prowadzę procesy transformacji energetycznej, pomagam optymalizować systemy, budżety i strategie. To jest moja codzienność, moja specjalizacja, moje doświadczenie.

Równocześnie chcę tę wiedzę i doświadczenie wykorzystać tam, gdzie liczy się jakość życia, samodzielność, dostępność i godność. Wierzę, że prawdziwa wartość powstaje właśnie na styku, między światem technologii a światem człowieka. Między wiedzą a empatią. Między systemami a potrzebą codziennej niezależności.

Nie zakładamy IGTSF po to, żeby mówić o ekologii. Zakładamy ją po to, żeby ją robić.

By obniżać koszty życia dzięki rozwiązaniom, które już istnieją, ale są zbyt mało znane lub niedostępne.
By łączyć technologie, które służą ludziom – nie tylko rynkowi.
By edukować, upraszczać, wspierać.
By pokazać, że ekologia i samowystarczalność to nie przywilej – to prawo.
A bycie „eko” nie musi być trudne, drogie ani elitarne.

Fundacja to dla mnie coś więcej niż projekt – to zobowiązanie do działania i szczerości.
Do szukania realnych, możliwych do wdrożenia rozwiązań.
Do tworzenia przestrzeni, w której człowiek nie musi wybierać między komfortem a odpowiedzialnością, bo jedno i drugie da się połączyć. Dlatego właśnie nasze hasło to Greenovaitng Freedom. Wychodzące z najbardziej podstawowej potrzeby człowieka…wolność z uważnością na środowisko i nas samych.

Nie jestem aktywistą. Nie jestem naukowcem.
Jestem człowiekiem, który widzi, że coś trzeba zrobić – i robi to z tym, co ma.
I wiem, że jest nas więcej. Że coraz więcej osób czuje i myśli podobnie.

Jeśli jesteś jedną z nich – zapraszam. Do rozmowy. Do współpracy. Do działania.

Fundacja IGTS nie powstała po to, żeby istnieć.
Powstała po to, żeby coś zmieniać.

Krok po kroku. Projekt po projekcie. Człowiek po człowieku.

Skontaktuj się z nami!

Masz pytania lub chcesz dowiedzieć się więcej o współpracy? Wypełnij formularz, a skontaktujemy się z Tobą, aby odpowiedzieć na Twoje potrzeby i omówić możliwości partnerstwa.